Po publikacji "Rzeczpospolitej" prokuratura sprawdza działalność Fundacji Ochrony Zdrowia Inwalidów


FUNDACJA CHARYTATYWNA CZY DOCHODOWY INTERES?


Mieli być strażnikami publicznego majątku, stali się udziałowcami spółek. Po artykule "Rz" prokuratura bada działalność Fundacji Ochrony Zdrowia Inwalidów. Już skierowano do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Lilianę P., która reprezentowała interesy Ministerstwa Polityki Społecznej.

Szef śródmiejskiej prokuratury Piotr Woźniak przyznaje, że zawiadomienie ma związek z publikacją "Rz" dotyczącą działalności fundacji. Ministerstwo Polityki Społecznej zainteresowało się fundacją po naszym artykule "Cud uwłaszczeniowy" o Centrum Kształcenia iRehabilitacji wKonstancinie-Jeziornie przy ul. Gąsiorowskiego. Opisaliśmy w nim, jak dzięki manipulacjom urzędników państwowych - delegowanych do rady fundacji m.in. przez Ministerstwo Pracy i Polityki Socjalnej, resort edukacji i związki zawodowe niepełnosprawnych - wart miliony złotych majątek spółdzielni inwalidów trafił w ręce prywatne.

Zmiany w statucie
Po naszym tekście Ministerstwo Polityki Społecznej od lipca do października kontrolowało dokumenty związane z działalnością fundacji. 7 grudnia skierowało do śródmiejskiej prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Lilianę P., byłą wicedyrektorkę Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, która reprezentowała ministra w radzie FOZI. Co zarzuca urzędniczce ministerstwo? - Chodzi o art. 231 § 2 kodeksu karnego, czyli niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. Z zawiadomienia nie wynika jednak, o jakie kwoty miałaby się wzbogacić urzędniczka - tłumaczy Piotr Woźniak, szef śródmiejskiej prokuratury. I dodaje, że prokuratura będzie to dopiero badać. Jeśli zarzuty się potwierdzą, urzędniczce grozi do 10 lat więzienia. Zdaniem ministerstwa, Liliana P. nie poinformowała swoich zwierzchników o zmianach w statucie fundacji. - Zmiany spowodowały, że ministerstwo utraciło prawo do mianowania swojego przedstawiciela w radzie fundacji - potwierdza minister Leszek Zieliński, pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych. Podobna niespodzianka spotkała też NSZZ "Solidarność". - W 1997 roku chcieliśmy odwołać swoją przedstawicielkę Reginę Krawczyk (zasiada w radzie do dziś - red.). Wtedy okazało się, że nie mamy już nic do powiedzenia: nie możemy mianować swojego przedstawiciela, więc nie mamy też prawa go odwołać - mówi niepełnosprawna działaczka związku prosząca o anonimowość. W praktyce chodzi jednak o znacznie więcej - zmiany w statucie spowodowały, że szefostwo fundacji mogło przejąć kontrolę nad jej majątkiem. Nim do tego doszło, trzeba było pozbyć się niewygodnego ministerialnego nadzoru i na to właśnie zgodziła się rada fundacji pod przewodnictwem pani P.

Fundacja miała, ale oddała
Przypomnijmy: FOZI powstała w 1991 roku. Decyzją likwidatora przejęła majątek po Centralnym Związku Spółdzielni Inwalidów, oprócz ośrodka w Konstancinie, m.in. sanatoria, działki, zakłady i akcje. Fundację kontrolowała rada złożona z reprezentantów spółdzielni i instytucji rządowych. Przedstawiciela ministra pracy i polityki socjalnej mianował najczęściej pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych. Lilianę P. do rady fundacji wyznaczyła minister Grażyna Andrzejewska-Sroczyńska, pełnomocnik w latach 1992 - 1995, a jednocześnie od stycznia 1994 r. prezes FOZI! W 1996 roku dzięki zręcznym zmianom w statucie rada wyzwoliła się od ministerialnych delegatów. Zdecydowała, że sama będzie zgłaszała i mianowała swoich członków. Jej skład jednak się nie zmienił. Jako prywatne osoby nadal zasiadali w niej m.in. Liliana P., Marek Konopczyński (dawniej przedstawiciel ministra edukacji) i Zbigniew Radzicki (OPZZ). Od 2001 roku wszyscy stali się udziałowcami najlepiej prosperującego interesu fundacji - spółki Centrum Kształcenia i Rehabilitacji w Konstancinie. Wcześniej sami przyznali sobie prawo do tworzenia spółek lub decydowania o przystępowaniu do nich fundacji. Dzięki decyzjom rady FOZI straciła kontrolę nad konstancińskim centrum. Z właściciela stała się udziałowcem mniejszościowym. Choć fundacja miała działać na rzecz osób niepełnosprawnych, a w szczególności pracowników spółdzielni inwalidów, interesy niepełnosprawnych spółdzielców schodziły na dalszy plan. Zarząd fundacji, pod wodzą byłej minister Andrzejewskiej-Sroczyńskiej, która jest prezesem do dziś, starał się np., aby jednym z celów jej funkcjonowania była... działalność gospodarcza. W 1998 i 1999 roku sprzeciwiły się temu sądy dwóch instancji. Decyzja nie przeszkodziła jednak w biznesowych planach kierownictwa fundacji. Mogło już przecież tworzyć spółki, a granice między tym, co jest interesem fundacji, a tym, co jest interesem udziałowców, już dawno się zatarły.

Klient lepszy niż inwalida
A interesy szły coraz lepiej - tylko CKiR w 2003 roku przyniosło ponad 5 mln zysku netto m.in. z tytułu opłat za zabiegi rehabilitacyjne i odnowy biologicznej. W konstancińskim ośrodku pojawiły się np. jaskinia lodowa, solarium, nowoczesny sprzęt rehabilitacyjny. Wrozwoju pomagały kontakty szefostwa fundacji w instytucjach publicznych. Dzięki dotacjom z PFRON, korzystnym kontraktom z Narodowym Funduszem Zdrowia udało się m.in. całkowicie przebudować centrum w Konstancinie, wybudować przy nim basen i wyremontować kilka sanatoriów. Do 2002 roku PFRON przeznaczył na działalność fundacji prawie 19 mln zł. Do kasy organizacji co miesiąc trafia też 53 tys. zł od Ministerstwa Polityki Społecznej z tytułu wynajmu 800 mkw. biur w warszawskim budynku FOZI przy ul. Gałczyńskiego 4. Mieści się tam m.in. siedziba pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych. Tylko dawni pracownicy spółdzielni inwalidów niewiele korzystają z dynamicznego rozwoju fundacyjnego imperium. Dziś w ośrodkach FOZI mają prawa jak wszyscy inni pacjenci i klienci. Albo "załapią się" na pulę zabiegów finansowanych przez NFZ, albo muszą zapłacić za rehabilitację po normalnych stawkach, dokładając w ten sposób cegiełkę do rozwoju fundacji i portfeli osób, które ją kontrolują. Liliana P. od 19 listopada na własną prośbę nie pełni już funkcji zastępcy dyrektora Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych. Nadal pracuje w Ministerstwie Polityki Społecznej na stanowisku radcy ministra. Za kilka tygodni prokuratura zdecyduje, co dalej z postępowaniem w jej sprawie.

AGNIESZKA SKIETERSKA
Rzeczpospolita, 2004r.


Co w 1991 roku otrzymała fundacja?
* Centrum Kształcenia i Rehabilitacji i Zakład Doświadczalno-Rehabilitacyjny w Konstancinie-Jeziornie (ponad 23 tys. mkw. ziemi)
* sanatoria w Krynicy Górskiej, Świnoujściu, Wiśle, Busku Zdroju, Iwoniczu Zdroju, Ciechocinku
* Dom Zdrowia (w budowie) w Bukowinie Tatrzańskiej
* działki budowlane w Krynicy Górskiej (6499 mkw.), Jachrance i Skubiance (1,83 ha)
* ośrodek rehabilitacyjno-wypoczynkowy w Jastrzębiej Górze
* udziały w siedmiu spółkach w Warszawie, Łodzi, Krakowie i Poznaniu
* akcje w Banku Rozwoju Eksportu
* przedsiębiorstwo zaopatrzenia CZSI w Łodzi
* budynek przy ul. Gałczyńskiego 4 w Warszawie
* 350 tys. zł (nowych)
Fundacja ma także agencje celne w Łodzi i Piotrkowie Trybunalskim (zakłady pracy chronionej)

<<< WSTECZ