BESKID NISKI Z plecakiem po bukowej krainie


W cerkwi i u zbójników


Malownicze doliny, bukowe lasy, zabytkowa drewniana architektura - Beskid Niski to ciągle najmniej znane pasmo Beskidów

opuszczona dolina w okoicach Hańczowej
Łagodnie zaokrąglone, przeważnie zalesione i niewysokie szczyty Beskidu Niskiego (najwyższa po polskiej stronie Lackowa 997 m n.p.m.) przyciągają turystów swoją dzikością i tajemniczą aurą. Warto wybrać się na wędrówkę przez stare bukowe lasy do porośniętych trawami bezludnych dolin i górskich wiosek, w których czekają prawdziwe perełki karpackiej architektury drewnianej. A gdyby nam się to znudziło, zawsze możemy po prostu poleniuchować u gospodarza w agroturystycznej kwaterze, patrząc na góry i pasące się konie.

Śladami Łemków
Majowy długi weekend wystarczy, by poznać najciekawsze miejsca zachodniego Beskidu Niskiego. Na bazę wypadową dobrze nadaje się osada Bartne. Najłatwiej dotrzeć do niej autobusem lub samochodem z Gorlic. Już przy wjeździe widzimy typowe w tym regionie dwie drewniane cerkwie. Cenna jest zwłaszcza XIX-wieczna dawna świątynia grekokatolicka św. Kosmy i Damiana, obecnie filia muzeum w Nowym Sączu. Prawie z każdego punktu wsi widać jej wysoką wieżę. Cerkiew otoczona drewnianym płotem z gontowym daszkiem kryje ikonostas z XVIII wieku. Z jego złocących się ikon dużymi oczami spoglądają na nas święci. Cerkiew otworzy nam mieszkający w pobliżu gospodarzJan Madzik. Można go też namówić na opowieści o świątyni i okolicy. Bartne to wieś zamieszkana w większości przez Łemków. Ci górale ruscy, aż do wysiedleńczej akcji "Wisła" przeprowadzonej przez władze PRL w 1947 roku, stanowili większość ludności w Beskidzie Niskim. We wsi nie powinno być kłopotu z noclegiem, znaleźć go możemy w gospodarstwie agroturystycznym lub za wsią w schronisku PTTK "Bacówka".

W krainie dolin
Godzinną popołudniową wycieczkę robimy po wsi. Oglądamy typowe długie, łemkowskie chaty z bali i kamienne krzyże przydrożne i cmentarne. To dzieła słynnych jeszcze na początku XX wieku na całej Łemkowszczyźnie kamieniarzy bartniańskich. Trudnili się oni nie tylko rzeźbieniem krzyży, ale także wyrobem żaren i kamieni młyńskich. Następnego dnia z Bartnego idziemy na górską wycieczkę. Żółty szlak prowadzi nas przez Magurycz Mały (698 m n.p.m.) do Banicy. W wysiedlonej wsi stoją obecnie jedynie dwa domy, w tym prywatne schronisko. Dalej idziemy porośniętą łąkami, szeroką doliną w kierunku Wołowca. Droga z Bartnego do tej wsi zajmuje niecałe dwie godziny. W Wołowcu wdrapujemy się pod górę do cerkwi, by zobaczyć bogato zdobione krzyże na jej kopułach. Każdy z nich, zgodnie ztradycją, jest inny. Warto też zwrócić uwagę na misternie rzeźbione kamienne nagrobki na cmentarzu. W wiosce od kilku lat mieszka pisarz Andrzej Stasiuk. Swój Beskid Niski i jego mieszkańców opisał m.in. w utworach "Dukla" i "Opowieści galicyjskie". Po kilkugodzinnej wyprawie czerwonym szlakiem wracamy do Bartnego.

Zbójeckie skarby
Jeden dzień pobytu w tej części Niskiego należy zarezerwować na wizytę w Magurskim Parku Narodowym, który zaczyna się już na okalających Bartne stokach Magury Wątkowskiej (842 m n.p.m.). Wędrówkę rozpoczynamy żółtymszlakiem, ale gdy po ok. 45 minutach dochodzimy do skrzyżowania ze szlakiem zielonym, odbijamy w lewo i po krótkim marszu jesteśmy w rezerwacie geologicznym Kornuty. Zobaczymy tu potężne wychodnie skalne i największą w tej części Beskidów Jaskinię Mroczną. Podobno kiedyś ukrywał w niej swe skarby legendarny zbójnik Sypko. Dziś 17 metrów w dół, mimo zakazów, schodzą do niej na linach poszukiwacze mocnych wrażeń. Z rezerwatu wracamy do znaków żółtych i podążamy w kierunku kolejnych dużych wychodni skalnych tzw. Diablego Kamienia i wsi Folusz. Na nocleg w Bartnem wracamy przez Trzy Kopce (696 m n.p.m.). Około 10 minut przed ich szczytem dochodzimy do kaplicy. Według legendy zatrzymali się tu kiedyś pielgrzymi wiozący figurę Matki Boskiej z Węgier do Jasła. W czasie postoju posąg odcisnął się w kamieniu, na którym go położono. Przerażeni ludzie skałę zrzucili do potoku, lecz w cudownych okolicznościach powróciła ona na miejsce. Na pamiątkę tychwydarzeń wybudowano kaplicę, a kamień wmurowano w jej ścianę. Ze szczytu Trzech Kopców schodzimy żółtym szlakiem, a dalej za znakami czerwonymi przez przełęcz Majdan (610 m n.p.m.) docieramy do schroniska w Bartnem.

Cerkwi banie
Po trudach górskiej wędrówki kolejny dzień przeznaczamy na wycieczkę samochodem lub autobusem po okolicy. Miejscem szczególnie godnym odwiedzenia jest Kwiatoń, osada w pobliżu zalewu Klimkówka. We wsi znajduje się drewniana cerkiew łemkowska uznawana za najpiękniejszą w regionie. Wyjątkowo strzelista, o trójdzielnej bryle i krytych gontem cebulastych hełmach. Wybudowana w XVII w. i poświęcona św. Paraskewie, dziś pełni funkcję kościoła katolickiego.cerkiew w Kwiatoni Na północ od Kwiatoni znajdziemy wieś Nowicę, która słynie z wyrobu drewnianych łyżek. Za kilka złotych można w nie wyposażyć całą rodzinę. Stąd wypada choć na krótko ruszyć na Magurę Małastowską. Na szczycie w schronisku czekają pyszne pierogi ruskie. Schodząc niebieskim szlakiem, wyjdziemy prosto na zabytkowy drewniany cmentarz z czasów I wojny światowej zbudowany przez Austriaków.

Z widokiem na Cergową, czyli kilka dni z plecakiem
Drugim sposobem poznawania Beskidu Niskiego są kilkudniowe wędrówki z noclegami codziennie w innej wsi. Taką wyprawę rozpoczynamy w Nowym Żmigrodzie. Łatwo tu dojechać autobusem z Jasła i przez widokowe pasmo Grzywackiej Góry (567 m n.p.m.), Polany (651 m n.p.m.) oraz Dani (696 m n.p.m.) czerwonym szlakiem ruszyć w kierunku Chyrowej. Trasa jest wyjątkowo malownicza, z góry w oddali widać stożek Cergowej (716 m n.p.m.), a także osady w dolinie Wisłoki i Jasiołki. Niezalesiony grzbiet sprowadza nas w dół. Gdy wychodzimy na skraj lasu widać już zabytkową drewnianą cerkiew w Chyrowej i dolinę Iwielki nazywaną też Doliną Śmierci. W 1944 roku rozegrała się tu największa górska kampania II wojny światowej tzw. operacja dukielsko-preszowska. W czasie krwawych walk wojsk hitlerowskich z Armią Czerwoną o pobliską najniższą w całych Karpatach Przełęcz Dukielską ( 500 m n.p.m.) zginęło ok. 145 tys. żołnierzy. W Chyrowej mamy dwie możliwości: górami zejść na nocleg do Dukli (żółte znaki), gdzie znajduje się m.in. zabytkowy klasztor Bernardynów lub ruszyć dalej czerwonym szlakiem przez Pustelnię św. Jana i Cergową, aż do Zawadki Rymanowskiej (z Chyrowej ok. 5 godzin). W Zawadce nocleg warto zaplanować w gospodarstwie Farfurnia państwa Kacprzyków, gdzie nie tylko odpoczniemy, ale także spróbujemy sił w robieniu masła, sera, lepieniu gliny, malowaniu witraży czy wyplataniu koszyków.

Droga do Komańczy
We wschodniej części Beskidu Niskiego odwiedzamy największy w polskich Karpatach rezerwat Źródliska Jasiołki. Rośnie w nim ponad 480 gatunków roślin, w tym kilka gatunków storczyków. Najłatwiej dotrzeć tu piechotą ze wsi Moszczaniec, przy drodze z Tylawy do Komańczy. Skąd skrajem rezerwatu prowadzi zielony szlak na Kanasiówkę (823 m n.p.m.). Przyjemniej idzie się jednak nieznakowaną gruntową drogą z Woli Niżnej, która łączy się potem ze szlakiem niebieskimi dochodzi aż do terenów dawnej wsi Jasiel. Z wytyczonych duktów lepiej nie schodzić, bo w rezerwacie ostoje mają niedźwiedzie, wilki i rysie! My kierujemy się do Jasiela, szerokiej wyludnionej doliny. Po drodze mijamy przydrożne krzyże, które przypominają o wysiedlonych mieszkańcach wsi i cmentarzyk żołnierzy sowieckich. Niebieskim szlakiem dochodzimy do bezpłatnego pola namiotowego, położonego na rozległej łące, na skraju lasu. Po biwaku przez Kanasiówkę docieramy szlakiem granicznym (zielone znaki) do Komańczy, gdzie kończymy wędrówkę. Stąd koleją lub autobusem łatwo dojechać do Zagórza, Sanoka, Rzeszowa i wielkich miast.

Agnieszka Skieterska, Rzeczpospolita, 2005r.


<<< WSTECZ