Rzeczpospolita
Przygoda z "Rzepą" zaczęła się dla mnie pod koniec studiów. Przyszłam do pracy w powstającym dziale warszawskim dziennika.
Choć numery zerowe nowych stron przygotowywaliśmy od czerwca 2003r., w gazecie po raz pierwszy pojawiły się one wczesną jesienią.
Tak się złożyło, że przez kilka dni po debiucie "Warszawy" moje teksty nie wchodziły do gazety.
Byłam trochę zła, ale szybko okazało się, że niepotrzebnie. Mój pierwszy dyżur przeszedł do historii działu.
W niedzielny wieczór 20 września 2003 roku siedziałam znudzona na dyżurze w redakcji. Gdy już powoli zaczynałam myśleć, że niebawem wrócę do domu okazało się, że w gmachu Telewizji Polskiej zabarykadował się terrorysta.
Pojechałam na miejsce, opisywałm to wydarzenie dla "Rzeczpospolitej". No i zadebiutowałam w gazecie... czołówką jedynki (tak dziennikarze nazywają pierwszą stornę gazety) i to nie w swoim dziale, lecz na stronach krajowcyh.
Potem moje szczęście do ciekawych dyżurów potwierdziło sie jeszcze kilkakrotnie (zabójstwo w szpitalu, powódź, kilka dużych wypadków etc.). Redaktorzy z mojego działu zaczęli sobie nawet żartować, że jak Skieterska ma dyżur, to pewnie się coś wydarzy :)
Tu zamieszczam kilka tekstów z "Rzepy". Kilkaset następnych można znaleźć w internetowym archiwum gazety.