Siedmiogród
zobacz galerię zdjęć z Siedmiogrodu
Wszyscy sąsiedzi Draculi
Gdzie jedziesz?! Do Rumunii? Przecież tam... Tak, tam leży jeden z najciekawszych zakątków Europy Środkowej - Transylwania lub bardziej swojsko Siedmiogród. I wcale jego największą atrakcją nie jest Dracula.
Miasto Kluż-Napoca codziennie wygląda jak w dzień święta narodowego. Wszystko jest tu w kolorze flagi rumuńskiej niebiesko- żółto- czerwonej. Nawet ławki na głównym placu miasta i słupki odgradzające jezdnie od chodników mają takie kolory. Gdy wieczorem spaceruje się po mieście palą się mrugające światełka, oczywiście w barwach narodowych. Dziwne? Nie, burmistrz miasta Gheorghe Funar, jest skrajnym nacjonalistą. A że w Klużu mieszka bardzo wielu Węgrów, którzy mają tu swoje szkoły i gazety, no i miasto nazywają Koloszwarem, burmistrz postanowił pokazać, kto tu rządzi. Choć Siedmiogród przez wiele wieków należał do Węgier, dla burmistrza przeszłość nie jest ważna. Dziś przeciwko Funarowi toczy się proces.
Problemy narodowościowe to chleb powszedni w Transylwanii. Obok siebie od wieków mieszka tu wiele grup etnicznych. To mieszanka wybuchowa. Bywa przyczyną zażartych sporów i nieszczęść, ale decyduje też o wyjątkowości tej części Rumunii.
W zabytkowym mieście Sighisoara pod katedrą dwie kobiety rozmawiają po niemiecku, w pobliskiej kawiarni słychać węgierski, na ulicach króluje rumuński. W parku miejscowi grają w bagamona- grę popularną np. w Turcji . Małe kolorowe domki i kręte uliczki przyciągają turystów. Wielu zagląda do restauracji Dracula, by skusić się na jedno z tradycyjnych rumuńskich dań: zupę Ciorba de Burta z kawałkami mięsa jak w polskich flakach, i mamałygę, czyli kaszkę podawaną do mięsa lub sera z kieliszkiem pysznego wina, najlepiej Murfatlar Otonell. Czasem zachodzą też tylko na kieliszeczek śliwkowej palinki, typowej rumuńskiej wódki.
Całe miasteczko zbudowali mówiący po niemiecku Sasi siedmiogrodzcy - wyśmienici wojownicy, których sprowadzono tu w średniowieczu, by bronili granic. To właśnie ich potomkowie rozmawiają pod kościołem. Choć Sasów zostało w Siedmiogrodzie niewielu, do dziś mają swoje gazety, przetrwała też ich architektura. Najdziwniejsze są wiejskie kościoły obronne i warowne grody, wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO.
Nagle, po środku malutkiej osady wyrasta wielki zbór protestancki, otoczony potrójnymi murami obronnymi, który pasuje raczej do sporego miasta, niż do zapadłej wioski. Bardzo piękny znajduje się w wiosce Biertan. Sasi budowali je, bo często musieli odpierać ataki najeźdźców. Dzięki temu stali się specjalistami od budowli warownych. Dziś są one wymarzonymi plenerami dla filmów historycznych.
Oprócz kościołów obronnych Sasi budowali tzw. chłopskie zamki, jedne z najlepiej zachowanych znajdują się w miejscowościach Harman i Prejmer. W nich, za potężnymi murami każda rodzina ze wsi miała oddzielne pomieszczenie o przypisanym sobie numerze. W razie ataku wszyscy chronili się w warownej twierdzy. Sasi mieszkali w oddzielnych miastach i wioskach, podobnie było z Węgrami i Rumunami. Ten podział przetrwał do dziś. To jedna z atrakcji Transylwanii, że na małej przestrzeni można poznać życie wielu narodów.
Po bajecznie kolorowych malowanych bramach, najłatwiej rozpoznać wsie, w których mieszkają seklerzy - ludność pochodzenia węgierskiego. Każda brama jest inna.
Tuż nad drzwiami znajduje się tzw. drzewo życia- skomplikowany wzór, który przynosi mieszkańcom szczęście, motto po węgiersku i data zbudowania bramy. Czegoś takiego nie ma w żadnym innym zakątku Europy. Dziś żyje już tylko kilku staruszków, którzy zajmują się budową i ozdabianiem bram.
Nie mniej ciekawe są osady lub części miasteczek zamieszkane przez cyganów. W miasteczku Huedin, z daleka widać znaczki firmy Mercedes, tyle że nie na samochodach, a na dachach. Tak przyozdabiają swoje domy cyganie. Robią to, bo nie chcieli być gorsi od swoich sąsiadów arian, którzy zwyczajowo na zwieńczeniach domów umieszczali figurki kogucików - symbol ich religii. A ponieważ cyganie nie mieli symbolu, to po prostu go wymyślili. Dachy cygańskich domów to niespodziewany widok.
Niektóre wyglądają jak chińskie pagody, wszystkie pokryte srebrzystą blachą i zdobione fantazyjnymi, dosyć kiczowatymi wzorkami, lśnią w słońcu w pogodny dzień. Przy głównej ulicy stoją domy zamożnych cyganów, najczęściej duże i nieotynkowane, zbudowane za pieniądze zarobione w USA lub w Niemczech. Im bardziej dziwny dach i większy dom, tym bogatszy mieszkaniec.
Na końcu ulicy, w największym domu, mieszka król cygański.
Wzdłuż drogi przechadzają się mężczyźni w kapeluszach z dużym rondem i kobiety w bajecznie kolorowych sukniach. Wszystko wygląda jak pomieszanie westernu z baśnią z tysiąca i jednej nocy. Cyganie mieszkają w oddzielnej części miasteczka. Mają swoje zwyczaje, króla i swoją architekturę. Z innymi mieszkańcami miasteczka spotykają się na bazarze. Tu przy dźwiękach "maneli", czyli rumuńskiej muzyki dyskotekowej, można kupić prawie wszystko, od koguta po typowy w tych stronach kapelusz "tyrolski". Tuż przy bazarze zaparkował wóz zaprzęgnięty w dwa...woły. Obrazek jak sprzed stu laty. W Transylwanii jednak nie taki rzadki. I choć na wsiach najczęściej używa się koni, to tańsze woły i osiłki też są częstymi użytkownikami dróg. Tak jak samochody, obowiązkowo muszą mieć tablice rejestracyjne. Transylwania jest idealnym miejscem na niedrogi majowy wypad. Zabytków i ciekawych miejsc do oglądania na pewno nie zabraknie. Warto zajrzeć też poza główne trasy turystyczne, choćby po to, by zobaczyć kamienne cerkiewki z XII w kotlinie Hateg, lub rozsiane po siedmiogrodzie rzymskie ruiny. Nie można tez ominąć najważniejszych zabytkowych miast: Braszowa, Sybina czy Alba Iulii, w nich najlepiej widać charakterystyczną zabudowę z wysokimi wieżami kościołów.
Acha, ale gdzie jest Dracula? Przecież trzeba o nim napisać! Jeśli ktoś chce odwiedzić Siedmiogród po to, by spotkać hrabiego-wampira to musi odwiedzić zamek Bran. Tam będzie mógł kupić wszystko z jego podobizną od kubeczka, przez długopisy aż po wszelkie części garderoby. Na razie zrezygnowano z pomysłu budowy Draculalandu, i dobrze, bo warto poznać ten region trochę głębiej.
AGNIESZKA SKIETERSKA, 2002r.
Pojedź do Siedmiogrodu
Jak dojechać?
Najlepiej wybrać się samochodem, ułatwia to poruszanie się po małych wioskach, w których jest wiele zabytków. Podróż samochodem jest bezpieczna. Można też dojechać pociągiem, albo przez Węgry, albo przez Ukrainę. Jeśli już ktoś dostanie się na teren Rumunii, z dotarciem do głównych miast Transylwanii nie będzie miał problemu
Ile co kosztuje?
Ceny są bardzo przystępne, jedzenie jest w podobnych cenach jak w Polsce. Dużo tańsze jest wyśmienite wino (ok.4-10zł) :-)) W restauracjach za ok.100 tys. lei (ok.12zł) można zjeść duży dwudaniowy obiad z piwem lub winem. Wstępy do muzeów i zabytków podobne do polskich.
Gdzie spać i za ile?
Na terenie Transylwanii jest dobra baza noclegowa. Dobre hotele są drogie (ceny europejskie), ale jeśli ktoś chce spać taniej może zatrzymać się w jednym z małych hotelików lub pensjonatów (ceny od 3 do 10 $), można też nocować pod miastami, znacznie obniża to koszty.
Co ze sobą mieć?
Trzeba zabrać mapę, rozmówki polsko- rumuńskie, można już także zabrać niedawno wydany polski przewodnik po Transylwanii. Resztę można kupić w Rumunii.
<<< WSTECZ